|
|
Moja droga do mistrzostwa
|
W 1990 r. uczestniczyłem w obozie szkoleniowym
zorganizowanym
przez Stowarzyszenie Radiestezyjne we Wrocławiu. Tematyka
zajęć była bardzo różnorodna. Będąc już po wielu kursach,
chcąc poznać coś
nowego zainteresowałem się Reiki. |
 |
|
Deklarując
swój udział w zajęciach poczułem niemiły dreszcz i usłyszałem
wewnętrzny głos, który mówił mi NIGDY. Zrezygnowałem z podjętego
zamiaru. Dzisiaj wiem, że zajęcia te nie były prowadzone przez
mistrza Reiki. Tydzień po powrocie z obozu
dostałem propozycję uczestnictwa w seminarium Reiki prowadzonym
przez mistrza Jana Peterkę. Bez wahania i z wielką wewnętrzną
radością przyjąłem tą propozycję.
|
|

|
Podczas tego seminarium
(17.03.1991r.) zadałem Janowi pytanie:
„Jak
zostać Mistrzem”.
|
|
Warunki przedstawione
przez Jana wydały mi się niemożliwe do spełnienia. Bariera
energetyczna wydawała mi się nie do
pokonania.
A
może jednak ... ? Pracowałem z Reiki intensywnie.
Po 6 miesiącach ukończyłem
seminarium II stopnia (4.09.1991r.) prowadzone przez mistrzynię Ewę
Billberg ze Szwecji. Po mniej więcej roku poczułem wewnętrznie, że
jestem gotowy do bycia Mistrzem. W maju 1992 r. otrzymałem, z
dwójką kolegów, propozycję pomocy w prowadzeniu seminarium
niedawno inicjowanej mistrzyni Siostrze Mariuszy Jadwidze Bugaj.
Były to jej pierwsze seminaria
(I i II stopnia) we Wrocławiu. W prowadzenie tych zajęć, nie licząc
poświęconego czasu, włożyliśmy wielkie zaangażowanie. Siostra
Mariusza doceniła nasz wysiłek udzielając nam inicjacji drugiego
stopnia (15.05.1992r.). Zasugerowała nam także, że moglibyśmy
zostać jej uczniami na mistrzów. Przedstawione przez nią warunki
uzyskania mistrzostwa były dla mnie bardziej realne do spełnienia.
Po kilku miesiącach okazało się, że energetycznie nie pasujemy do
siebie i Siostra Mariusza zaproponowała nam żebyśmy poszukali sobie
innego Nauczyciela.
|
|
Dzisiaj, kiedy myślę o tym z perspektywy czasu, jestem bardzo
wdzięczny Siostrze Mariuszy, oraz moim wspaniałym duchowym opiekunom
za tą decyzję. Gdyby nie ta propozycja, to prawdopodobnie nigdy
nie trafiłbym do systemu USUI SHIKI RYOHO w linii przekazu USUI -
HAYASHI -TAKATA - FURUMOTO. Linii dającej mi wielką moc i siłę.
Poprosiłem Jana o przyjęcie
mnie na ucznia. Uzyskałem zgodę. Od tamtej pory uczestniczyłem w
niemal każdym seminarium pierwszego stopnia a od momentu uzyskania u
Jana inicjacji II stopnia (27.05.1993r.), także i w tych zajęciach.
Bez specjalnego wysiłku i bez jakichkolwiek wyrzeczeń okazało się,
że moje zasoby materialne bez trudu nogą pokonać barierę
energetyczną stojącą mi na drodze do mistrzostwa. W moim wnętrzu
zrodziło się
jednak małe "ale". Wraz ze wzrostem dojrzałości w Reiki
jakby malała moja gotowość do bycia mistrzem.. Zdecydowałem się jednak mając wiele
wątpliwości czy sprostam stojącym przede mną zadaniom
Został wybrany termin i miejsce
inicjacji!!!
|
|
Rano w dniu inicjacji razem z
Janem wspinaliśmy się na szczyt Ślęży. Górę, pełną mocy i
wspaniałej energii. Wędrówka była bardzo trudna. Przedstawiała
jakby przedsmak tego, co może mnie czekać jako mistrza. Po drodze
zmoczył nas deszcz, spowiła gęsta, nieprzenikniona mgła, a pod
samym szczytem posypał śnieg. Po dotarciu na miejsce kiedy Jan
rozpoczął przygotowania do inicjacji, na niebie rozstąpiły się
chmury. Zaświeciło pięknie słońce. W jego promieniach Jan
inicjował mnie na III stopień (5.10.1994r.) Reiki
Zostałem MISTRZEM i
NAUCZYCIELEM REIKI w systemie USUI SHIKI RYOHO.
Po powrocie okazało się, że nad Wrocławiem
przeszła ogromna ulewa, która dosłownie i w przenośni wymyła
miasto na nasz powrót.
|
|
Od
tego momentu rozpoczął się dla mnie trudny, a zarazem wspaniały okres
dojrzewania w mistrzostwie: prowadzenie seminariów, na które dotarcie
niejednokrotnie było o wiele trudniejsze, niż wejście na Ślężę; stałe
kontakty z uczniami; uczestnictwo w konferencjach i szkoleniach
Mistrzów.
|
|
Bardzo ważnym etapem
mojego rozwoju w Reiki był moment, kiedy po raz pierwszy
inicjowałem nowego
MISTRZA I NAUCZYCIELA REIKI.
Atmosferę
tego dnia oddała w swoim wierszu Zosia Szczygło:
**********************************************
Las...
Plaża...
Morze...
„Święte miejsce”, osłonięte wydmami
co z zaskoczonymi kojarzyło się zakonnicami,
które –
uciekały spłoszone niczym błękitnych mew stadko
zadzierając habity
w górę...
To, wiele lat temu co prawda się przydarzyło
lecz do dziś w pamięci niektórych zostało
niczym sen sercu bliski –
i tę nazwę miejscu dało...
Tu, w samo południe,
w dniu przesilenia zimowego –
dnia 22-go grudnia
roku dwa tysiące drugiego,
mimo, że śnieg i mróz – było słońce
choć na horyzoncie
ciemne się chmury zebrały.
W oddali wiatr – tu płomień świecy
palił się spokojnie czas cały
gdy MISTRZ Nasz – Marian
po raz pierwszy ucznia Reiki na Mistrza inicjował,
który przy nim dojrzewał, uczył się, obserwował...
a kiedy już gotowość
Oboje ustalili –
intuicji słuchając w to miejsce
przybyli...
„Święte miejsce” – dla żartu przed laty nazwane
niemal świętym się stało –
naenergetyzowane...
Światłość z MISTRZA na Mistrza
niczym zorza spłynęła
co przyroda w pokorze i ciszy
chłonęła...
Nie nam w słowach oddać doniosłość tej chwili
co szczególną będzie dla Tych – którzy tam byli...
Owym Mistrzem , na plaży, dziewczyna została
–
ciepła, serdeczna Janka drogę taką wybrała...
My z serca składamy dwóm Mistrzom życzenia –
niechaj dzięki Ich Światłu – świat się wokół zmienia.
Marianowi szczególne przeto gratulacje –
za swą pierwszą mistrzowską
w życiu inicjację.
**********************************************
|
|
Moi uczniowie z każdym dniem coraz bardziej doskonalą się.
Nie mogę „spocząć na laurach”.
Przede mną nieustająca praca nad sobą.
STAŁE I NIEUSTAJĄCE WZRASTANIE W MISTRZOSTWIE
|
|